Na warszawskim placu Dąbrowskiego stanął kilka dni temu pojemnik z szafkami zamykanymi na kłódkę. Na każdej z nich jest kartka z imieniem bezdombego i listą rzeczy, których w tej chwili potrzebuje.
"Mam na imię Zenek, na ulicy jestem 14 lat, dziękuję za każdy miły gest", "Cześć i czołem, nazywam się Jakub, potrzebuję: jakieś dżinsy nr 41/42, cukier w saszetkach, mała kawa, skarpetki".

"Pierwszą rzeczą jaką dostałem, była kawa. To jakbym dostał prezent urodzinowy - cieszy się pan Mirek - mieszkam w piwnicy, potrzebuję jeszcze śpiwora, no i namiot mi trochę przecieka, a wybieram się na pielgrzymkę do Fatimy. W zamian chętnie pomogę w ogrodzie, mogę komuś pomalować mieszkanie". - dodał pan Mirek.
Prawdziwa ewolucja
dzisiaj godz. 02:39 przez: scooter
Spotkać drugą połówkę
dzisiaj godz. 02:39 przez: scooter
Dlaczego warto uczyć się języków obcych
dzisiaj godz. 02:39 przez: scooter
Wiesz jak się nazywa murzyn piszący książkę?
dzisiaj godz. 02:39 przez: scooter
Weekend tak szybko leci
dzisiaj godz. 02:38 przez: scooter